sie 12 2010

„Pszenica albo pszenżyto”

Jim Rogers – współzałożyciel wraz Georgem Sorosem funduszu Quantum – twierdzi już od paru lat, że obecnie ogromne zyski czekają nas na rynku płodów rolnych. Zarobić oczywiście można na każdym rynku, ale trzeba mieć wiedzę, umiejętności i wstrzelić się w odpowiednim czasie. Z drugiej strony rynek rolny jest rynkiem specyficznym i po części zależnym od kaprysów pogody. Sam tego doświadczyłem, ponieważ moje dzieciństwo było związane z gospodarstwem rolnym i czasami miałem wrażenie, że chłopu to zawsze wiatr wieje w oczy. Poza anomaliami pogody (susze, powodzie, przymrozki) mają na niego wpływ m.in. takie czynniki jak:

  • polityka państwa (np. dotacje rządowe, zapasy, regulacja cen, skupy interwencyjne, cła lub embarga, nacjonalizacja ziemi);
  • zapotrzebowanie ze strony przemysłu (np. biopaliwa, przemysł spożywczy);
  • demografia i struktura nawyków żywieniowych;
  • dostępny areał ziemi;
  • rynki terminowe i towarowe – czasami spekulacja oderwana od fundamentów;
  • ryzyko walutowe i gospodarcze.

Dopiero zatem gdy uwzględnimy powyższe czynniki, to mamy szansę na ogromny bochen chleba z pszenicznej mąki, w przeciwnym razie zostanie nam tylko pszenżyto dobre na paszę dla zwierząt.

W tym momencie przejdę do bieżącej sytuacji na rynku zbóż a szczególnie rynku pszenicy, spełniając tym samym prośbę czytelnika. W swojej ostatniej prognozie pisałem, że jest duża szansa na wzrosty:

Na polskiej giełdzie są już dostępne certyfikaty na pszenicę, soję i kukurydzę oraz mam wrażenie, że może przyszedł na nie czas. Szczególnie mam na myśli pszenicę, która we wrześniu ubiegłego roku ustanowiła dołek w swoim 9-letnim cyklu (8-10 lat). Jest bardzo prawdopodobny jej wzrost w tym roku, jeśli zostanie potwierdzony przez pokonanie ostatniego szczytu cenowego z zeszłego roku. Polscy inwestorzy oczywiście muszą brać pod uwagę kurs USD/PLN jak i dobrą pogodę, która może zniweczyć tą spekulację.

Cóż wydaje się, że prognoza zaczyna się sprawdzać. Obecnie gdy kurs nie wróci na stałe poniżej szczytu z roku 2009, to prawdopodobnie zakończyliśmy pierwszą najbardziej dynamiczną falę wzrostową nowego długookresowego cyklu. Dodatkowo pogoda sprzyjała wzrostom i pojawiły się także inne fundamentalne wiadomości np. embargo eksportowe na wywóz pszenicy z Rosji. Jeżeli nadal będzie sytuacja kryzysowa i będą się pojawiać następne czynniki fundamentalne, to nie wykluczam, że maksymalnie do trzech lat (albo nawet w ciągu 1,5 roku) zobaczymy cenę pszenicy na wolnym rynku w okolicach przedziału 1300-1400 USD. Przeciw nadmiernym wzrostom przemawia jednak rosnąca chęć regulowania cen towarów strategicznych (w tym rolnych) przez rządy, szczególnie w dobie kryzysu. Czynnik polityczny jest bardzo ważny, który może przewrócić rynek do góry nogami. Niedawno zapowiadana przez rząd planowana wyprzedaż ziemi może być tego dobrym przykładem. Tak na koniec warto także pamiętać, że wielkość zysku polskiego inwestora inwestującego w zboża tak naprawdę będzie zależała w dużej mierze od notowań naszej waluty względem dolara amerykańskiego!

  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Wykop
  • Twitter
  • RSS

2 komentarzy

2 komentarzy do “„Pszenica albo pszenżyto””

  1. mareckion 13 sie 2010 at 19:26

    Czy to ma coś wspólnego z tym poniżej?

    http://tinyurl.com/3445na9

  2. Arkadiuszon 13 sie 2010 at 20:15

    Jak najbardziej – c’est la vie!

Trackback URI | RSS komentarzy

Skomentuj

Comment Spam Protection by WP-SpamFree

Comment moderation is enabled. Your comment may take some time to appear.



  • Dotacja witryny

      Mile widziane dobrowolne datki idące na utrzymanie i dalszy rozwój bloga oraz w celu zdopingowania autora do coraz lepszych wpisów.

      Nr konta: 85 1140 2004 0000 3402 5305 2528

      Bank: mBank

      Odbiorca: Arkadiusz

      Tytuł: Darowizna

      Z GÓRY DZIĘKUJĘ.

      Także kartą kredytową bezpiecznym i szybkim systemem PayPal.


  • Szukaj

    Twoja wyszukiwarka

  •